WYCHOWANIE DZIECI


Nadmieniłem już wyżej, że po odłączeniu najlepszym dziecinnym pokarmem jest mleko. Rozumiem przeto, że i w dalszym wieku mleko, masło i twaróg stanowią bardzo dobrą strawę dla słabszej i rosnącej młodzieży. W stosunku przybywających sił można dodawać kaszy i inne mączne albo raczej krochmalne pokarmy, jakimi są wszystkie rodzaje zboża i robione z nich mąki, krupy, ziemniaki, tudzież jarzyny i owoce krochmalne i słodkie. Później dopiero można dać rosoły, galarety, jaja i rozmaite z nich potrawy tudzież białe, lekkie mięsa i to w niewielkiej ilości. Dzieci skoro raz skosztowały mięsa, lubią je bardzo i ubiegają się za nim, ale to nie jest dowodem, że im mięsa służą i są dobrym dla nich pokarmem, tak jak nie wypada, że opajające trunki są zdrowe i potrzebne dla tych, co je lubią i przenoszą nad wszystko. Człowiek kocha się w wesołości z natury i w tym wszystkim, co do wesołości prowadzi, a zatem lubi wszelkie pokarmy i napoje, które przyśpieszają zwyczajny bieg życia, a mięsa do tego rzędu należą. Tymczasem, pominąwszy inne nieprzyzwoitości, żyć prędko jest to biec prędko do ostatecznej mety, to jest do grobu; zatem zdaniem moim, ci którzy żyją zdrowo i swobodnie, nie mają się czego spieszyć. Nim więc dzieci same sobą rządzić i panami własnej woli być zaczną, rodzice i mistrzowie nie mają ani obowiązku, ani potrzeby popędzać je do grobu. Oprócz tego, wiek sam i w nim prędszy z przyrodzenia bieg życia usposabiają dziatwę i młodzież do zaognień i chorób gorączkowych, za cóż więc pokarmami i napojem temu szkodliwemu dopomagać dążeniu? Powie mi może kto, iż ustawiczny ruch, bieganie i skoki do tego samego prowadzą. Prawda, ale są nieuchronnie potrzebne i właśnie dlatego, że te są potrzebne koniecznie, innymi niepotrzebnymi złym ich skutkom dopomagać nie należy. Wszakże samo życie jest biegiem do śmierci, a ktokolwiek się rodzi, nią skończyć musi; dlatego nowonarodzonym życia przez miłość bliźniego nie odbierajmy.

Strony:

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27